Znak towarowy – kiedy i jak zgłaszać?

Znak towarowy – kiedy i jak zgłaszać?

Czytaj: 7 min

Znak towarowy jest dobrym narzędziem prawnym do zarządzania marką. Jak każdego narzędzia trzeba używać go właściwie. Właściwie wybrać zgłaszane oznaczenie, wykaz towarów lub usług, terytoria, dla których spółka chce uzyskać wyłączność a wreszcie chwilę dokonania zgłoszenia.

Zgłoszenie znaku towarowego – im szybciej tym lepiej?

W poprzednim wpisie wyjaśnialiśmy, że podczas postępowania zgłoszeniowego, a także w ciągu pięciu lat od dowiedzenia się o używaniu znaku towarowego możliwe jest odpowiednio sprzeciwienie się zgłoszeniu albo wniesienie o unieważnienie prawa ochronnego. Im więcej czasu upłynęło od wydania decyzji przez urząd, tym w praktyce mniejsze ryzyko wystąpienia przez kogoś z wnioskiem o unieważnienie. Dlatego „dojrzałe” prawo ochronne na znak towarowy jako mniej podatne na unieważnienie, może być więcej warte niż prawo „nowe” – chociażby znak dotyczył marki używanej w obrocie od dłuższego czasu. Podobnie ma się rzecz z prawem ochronnym, które bezskutecznie próbowano unieważnić – skoro spółka wygrała spór, to przynajmniej ryzyko unieważnienia prawa ze strony jednego podmiotu, np. głównego konkurenta, zostało zażegnane. Innymi słowy, im szybciej spółka dokona zgłoszenia, tym szybciej minie okres „dojrzewania” prawa ochronnego.

Po drugie, prawa ochronne na znaki towarowe przyznawane są zgodnie z zasadą „kto pierwszy, ten lepszy” [1]. Jeżeli spółka będzie zwlekała ze złożeniem wniosku, to inna spółka np. konkurent, może być szybszy. Jeśli spółka będzie miała wystarczające argumenty, np. długotrwałe wcześniejsze korzystanie z takiego oznaczenia, to możliwe, że uda się zapobiec udzieleniu prawa ochronnego (zgłoszenie sprzeciwu) albo je unieważnić. Niestety w niekorzystnym scenariuszu postępowanie zainicjowane przesz spółkę może trwać kilka lat a przez ten czas dalsze korzystanie z marki, której sporny znak dotyczy, będzie wiązało się z ryzykiem – wszak do chwili prawomocnego zakończenia sporu nie jest pewne, czy spółce uda się zniweczyć istnienie prawa ochronnego na sporny znak. Takie ryzyko może być szczególnie problematyczne, gdy planowana jest sprzedaż udziałów w spółce albo sprzedaż przedsiębiorstwa.

Po trzecie, spółki generalnie działają na określonych rynkach krajowych. Prawa ochronne na znaki towarowe też przyznawane są dla terytoriów określonych państw. Pewną specyfiką cechuje się unijny znak towarowy, który obejmuje terytorium wszystkich państw Unii Europejskiej. Jeżeli spółka ani nie będzie obecna gospodarczo w danym państwie ani nie zarejestruje tam znaku, to może ubiec ją lokalny zgłaszający i spółka niekoniecznie będzie miała argumenty, żeby się temu przeciwstawić. Znaczenie poszczególnych terytoriów, także dla unijnego znaku towarowego, dobrze obrazuje unieważnienie prawa do unijnego znaku towarowego w postaci kształtu batonika „4 Finger KitKat” (poniżej), zarejestrowanego m.in. dla cukierków i ciastek. Problemem dla uprawnionego było niewykazanie zdolności odróżniającej na terytorium całej Unii Europejskiej [2].

Oczywiście nie jest możliwe „blokowanie” danego terytorium przez zarejestrowanie znaku towarowego, za którym nie idzie rzeczywiste używanie go – świadczenie usług na tym terytorium, oferowanie i sprzedaż towarów dla klientów tam się znajdujących. Jeżeli uprawniony nie rozpocznie takiego używania w okresie pięciu lat o dnia wydania decyzji o udzieleniu prawa ochronnego, to prawo ochronne może zostać wygaszone [3]. Wciąż jednak można zaplanować ekspansję gospodarczą na dane terytorium, np. z pomocą licencjobiorców i wdrożyć ją zanim upłynie wspomniany pięcioletni okres.

Od każdej zasady istnieją wyjątki, tak jest i w tym przypadku. Otóż, czasem z rejestracją lepiej się nie śpieszyć. Takim przypadkiem jest brak zdolności odróżniającej zgłaszanego znaku towarowego. Zdolność odróżniająca to w uproszczeniu jego charakterystyczność, postrzeganie znaku przez klientów jako wskazówki pochodzenia towaru lub usługi. W tym sensie dla usług prawnych charakterystyczny nie byłby znak „fachowa kancelaria”, ale zdolność odróżniającą mają „spcg” (R.371448) czy „avocado rechtsanwälte” (unijny znak towarowy 004182408). W tym drugim przypadku poziom zdolności odróżniającej podnosi charakterystyczna grafika.

W niektórych przypadkach zdolność odróżniająca znaku może zostać osiągnięta przez jego długotrwałą obecność na rynku, w tym podejmowanie przez spółkę działań marketingowych. Jest to tzw. wtórna zdolność odróżniająca. Pewnie nigdy nie uda się jej wypracować dla „fachowej kancelarii”, ale P4 Sp. z o.o. (operator sieci Play) po początkowych niepowodzeniach z czasem wypracowała zdolność odróżniającą dla koloru fioletowego jako znaku towarowego usług łączności w zakresie telefonii komórkowej (R.310678) [4]. Trzeba mieć na uwadze, że proces ten zajął około 8 lat i wiązał się z prowadzeniem intensywnych działań marketingowych.

Towary i usługi – im więcej tym lepiej?

Celem posiadania znaku towarowego jest używanie go wobec towarów lub usług, które spółka faktycznie oferuje, bezpośrednio lub przez licencjobiorców. Dlatego istnieje mechanizm pozwalający poskromić utrzymywanie ochrony zbyt szerokiej, a zwłaszcza pozbawionej znaczenia dla rzeczywistej działalności spółki. Tym mechanizmem jest wspomniane wcześniej stwierdzanie wygaśnięcia ochrony wobec towarów i usług, dla których znak nie był rzeczywiście używany przez pięć lat od dnia wydania decyzji o udzieleniu prawa ochronnego. Zaznaczmy, że postępowanie w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia prawa ochronnego jest wszczynane na wniosek, Urząd Patentowy RP ani EUIPO nie kontrolują z urzędu używania znaków towarowych przez uprawnionych. Dlatego w praktyce mogą spółki nigdy nie dotknąć konsekwencje nieużywania znaku w pełnym zarejestrowanym zakresie. Po drugie, postępowanie dotyczące częściowego wygaszenia prawa ochronnego nie rodzi konsekwencji dla pozostałych towarów lub usług– w dotyczącym ich zakresie ochrona pozostaje w mocy. Spółka może być natomiast zobowiązana do zwrotu kosztów postępowania wnioskodawcy, sam udział w postępowaniu będzie też generował koszty po stronie spółki, czy to finansowe czy organizacyjne.

Żeby nie ryzykować uwikłania spółki w postępowania o stwierdzenie wygaśnięcia prawa ochronnego warto zgłaszać znaki towarowe tylko dla takich towarów i usług, które spółka realnie planuje oferować. Horyzont czasowy to wspomniane wcześniej pięć lat od dnia wydania decyzji o udzieleniu prawa ochronnego, czyli ponad pięć lat od zgłoszenia znaku. Poza samym używaniem, trzeba mieć jeszcze dowody takiego używania. Dlatego warto archiwizować fotografie opakowań produktów, stoisk na targach, oferty, gadżety reklamowe, itp.

Towary i usługi, które spółka chce zgłosić znak towarowy wybiera się w oparciu o Klasyfikację Nicejską [5]. Nieraz wybór, czym dokładnie zajmuje się spółka wymaga głębszego zastanowienia np. czy spółka oferuje towar w postaci programu komputerowego (klasa 9), czy dostarcza oprogramowanie jako usługę (w modelu SaaS, klasa 42), czy może świadczy usługi programowania (klasa 42). Wbrew pokusie zdobycia jak najszerzej ujętej wyłączności, warto zachować pewną dyscyplinę i doprecyzować zgłaszane towary i usługi np. dookreślić przedmiot oferowanego oprogramowania do oprogramowania do obsługi baz danych, oprogramowania do planowania zasobów przedsiębiorstwa [ERP], oprogramowania do sporządzania raportów na podstawie informacji zawartych w bazach danych. Takie zawężenie, czy też urealnienie zakresu oczekiwanej wyłączności może być wymagane przez urząd patentowy, poza tym może ułatwić obronę znaku w razie zgłoszenia sprzeciwu przez uprawnionego z wcześniejszego znaku dla podobnych towarów.

Z drugiej strony, jeśli spółka ma realny plan rozszerzenia zakresu działalności, to dodatkowe towary lub usługi warto objąć pierwotnym zgłoszeniem:

  • możliwości modyfikowania wykazu towarów po dokonaniu zgłoszenia są bardzo ograniczone. Wykazu nie można rozszerzać, np. przez dodanie dodatkowego towaru, można go jedynie zawęzić, w tym doprecyzować. Dodanie nawet jednej kategorii towarów wymaga więc dokonania nowego zgłoszenia;
  • obejmując towary obecnie oferowane i zaplanowane do oferowania w przyszłości jednym zgłoszeniem spółka unika ryzyka, że w okresie między zgłoszeniem pierwszego i drugiego znaku osoba trzecia zgłosi podobny znak dla takich towarów lub usług.

Podsumowując, rzecz nie w tym, żeby towarów i usług zgłosić jak najwięcej, ale żeby wybrać je rozsądnie.

Terytoria ochrony – świat to za mało?

Znaki towarowe obejmują terytoria, dla których je zarejestrowano np. Polskę, Niemcy, Francję, Wielką Brytanię i USA. Istnieje teoretyczna możliwość zarejestrowania znaku towarowego we wszystkich państwach, gdzie funkcjonuje ochrona znaków towarowych, ale koszty uzyskania i utrzymywania takiej ochrony zwykle nie mają biznesowego sensu. Zwłaszcza, że znaków trzeba rzeczywiście używać na wszystkich terytoriach, gdzie się je zarejestrowało i mieć dowody takiego używania – uzyskiwanie wyłączności dla terytorium, gdzie spółka nie prowadzi działalności to prosta droga do stwierdzenia wygaśnięcia znaku. Dlatego, podobnie jak przy wykazie towarów i usług, znaki trzeba zarejestrować w państwach, gdzie spółka prowadzi działalność lub w najbliższym czasie zamierza to robić. Oznacza to oczywiście, że konkurent mógłby korzystać z identycznego znaku na terytorium, gdzie spółka nie zarejestrowała znaku np. we Włoszech [6]. Jednak konkurent nie będzie mógł oferować towarów ani usług pod takim znakiem tam, gdzie zarejestrowała je spółka np. nie będzie mógł ich eksportować z terytorium, gdzie znak nie jest zarejestrowany na terytorium, gdzie zarejestrowany jest, np. z Włoch do Polski lub Niemiec. Dlatego nieraz wystarczy zarejestrować znak na terytoriach kluczowych dla produkcji lub sprzedaży danego towaru, żeby zniechęcić konkurentów od używania znaku także tam, gdzie zarejestrowany nie został.

W ramach Unii Europejskiej istnieje stosunkowo unikalna możliwość zarejestrowania jednego znaku towarowego, który obejmuje terytorium wszystkich państw Unii Europejskiej, w tym polski. Ubieganie się o takie prawo wyłączne jest tańsze, wymaga znacznie mniej czasu i formalności niż ubieganie się o prawa wyłączne w każdym z państw członkowskich z osobna. Z drugiej strony unieważnienie prawa do unijnego znaku towarowego oznacza utratę wyłączności na terytoriach wszystkich państw członkowskich – także wtedy, gdy przyczyna unieważnienia dotyczyła terytorium tylko jednego państwa członkowskiego np. wcześniejszy krajowy znak towarowy. Tak jak w opisanym we wcześniejszym wpisie przypadku unieważnienia prawa do znaku towarowego w postaci kształtu batonu „KitKat”. Z tego powodu zdarza się rejestrować znaki towarowe „dwupoziomowo” – jako unijny znak towarowy i krajowe znaki towarowe na rynkach kluczowych dla spółki.

Naturalnie im więcej państw, gdzie znak został zarejestrowany, tym poważniejszym przedsięwzięciem jest zarządzanie prawami ochronnymi:

  • uiszczanie opłat okresowych i przedłużanie ochrony;
  • dokumentowanie rzeczywistego używania znaku towarowego na tym terytorium np. za pomocą faktur, zdjęć, egzemplarzy produktów i materiałów reklamowych;
  • monitorowanie rynku pod kątem ewentualnych naruszeń np. rozpoczęcia działalności przez konkurenta używającego oznaczenia podobnego do znaku zarejestrowanego przez spółkę;
  • zgłaszanie sprzeciwów w razie zgłoszenia identycznego lub podobnego znaku w krajowym urzędzie patentowym.

Jak kancelaria SPCG może Państwu pomóc?

  • przeanalizujemy działalność spółki i wspólnie z Państwem ułożymy wykaz towarów i usług dla zgłaszanego znaku;
  • zaproponujemy terytoria, dla których spółka powinna zarejestrować znaki towarowe i będziemy reprezentować spółkę w postępowaniach przed polskim urzędem patentowym, przed EUIPO lub w postępowaniu w sprawie międzynarodowej rejestracji znaku [7];
  • będziemy zarządzać lub wspierać Państwa w zarządzaniu portfolio znaków towarowych spółki.

Przypisy:

[1] Art. 132(1) PrWłPrzem, art. 18 Rozporządzenia 2017/1001. Ta zasada doznaje pewnych ograniczeń – przez okres 6 miesięcy zgłaszający może oprzeć się na swoim wcześniejszym zgłoszeniu dokonując innego zgłoszenia. Na przykład zgłaszając znak unijny i wskazując pierwszeństwo wynikające z wcześniejszego zgłoszenia znaku w Urzędzie Patentowym RP.

[2] Wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 25 lipca 2018 r. w sprawie C-84/17 P, ZOTSiS.2018/7/I-596. W przypadku znaku będącego kształtem produktu, pozbawionym np. charakterystycznych napisów czy wytłoczeń, zdolność odróżniającą można wykazać dowodząc, że dla klientów sam kształt stał się źródłem informacji o pochodzeniu. Jest to więc trudniejsze niż przypadku znaku zawierającego nazwę. Powiodła się np. rejestracja trójwymiarowego unijnego znaku towarowego w postaci prostokątnego batonika z wytłoczonym napisem „KitKat” (nr 002097376).

[3] Nie stanie się tak, jeśli uprawniony udowodni, że istniały ważne powody nieużywania znaku (art. 168 ust. 1 PrWłPrzem).

[4] Niepowodzeniem zakończyły się próby uzyskania praw ochronnych na znaku zgłoszone pod numerami Z.369721 i Z.369967.

[5] Klasyfikacja Nicejska dostępna jest m.in. na stronie internetowej Urzędu Patentowego RP pod adresem https://grab.uprp.pl/Klasyfikacje/Strony%20witryny/Klasyfikacja%20nicejska.aspx [dostęp: 27.07.2025 r.]

[6] W zależności od sytuacji na takim „pominiętym” rynku niewykluczone, że spółka mogłaby podjąć działania mające podstawę np. w przepisach zwalczania nieuczciwej konkurencji.

[7] Jest to postępowanie w sprawie międzynarodowej rejestracji znaku towarowego, tzw. system madrycki. Systemem tym zarządza Światowa Organizacja Własności Intelektualnej – WIPO.

Napisz do autora:

dr Marcin Balicki SPCG

dr Marcin Balicki

adwokat
Counsel

Znak towarowy – narzędzie do zarządzania marką

Znak towarowy – narzędzie do zarządzania marką

Czytaj: 6 min

Marka towaru, usługi a szerzej brand całej spółki może być jej najcenniejszym zasobem, wycenianym na dość określone kwoty. Problemem jest jej niematerialny charakter – wartość marki wynika z pozytywnych skojarzeń klientów np. z jakością towaru, obsługą klienta, wartościami promowanym przez spółkę, czy skutecznym, długoletnim marketingiem. W pewnym momencie „życia” spółki może przyjść moment, gdy tą niematerialność dobrze jest powiązać z konkretnym „nośnikiem prawnym”. Skoro punktem odniesienie skojarzeń klientów jest oznaczenie (np. logotyp, nazwa), to oczywistym wyborem dla takiego „prawnego nośnika marki” jest prawo lub prawa na znaki towarowe.

Prawo ochronne na znak towarowy, to prawo wyłączne:

  • przysługuje określonemu podmiotowi np. spółce lub osobie fizycznej;
  • podmiot, któremu przysługuje ma wyłączność w korzystaniu ze znaku na danym terytorium;
  • granice tej wyłączności są określone w przepisach prawa, w przypadku znaków towarowych wyłączność polega na korzystaniu ze znaku w sposób zarobkowy lub zawodowy dla towarów lub usług objętych rejestracją.

Przez powiązanie z takim nośnikiem korzystanie z marki zostaje więc skonkretyzowane, inni uczestnicy obrotu wiedzą z czym mają do czynienia – potencjalni inwestorzy, konkurenci, klienci, czy kontrahenci.

Licencjonowanie korzystania ze znaków towarowych

Dopóki spółka jest jedynym podmiotem, który korzysta z oznaczeń danej marki sytuacja jest prosta. Komplikuje się ona, gdy spółka chciałaby rozpocząć współpracę z innym podmiotem, zwłaszcza działającym w innym państwie.

Skoro spółka A chce zezwolić spółce B na korzystanie z marki, to trzeba w umowie sprecyzować, czym ta marka jest i dlaczego spółka A miałaby musieć na cokolwiek zezwalać spółce B. W przypadku jednego lub więcej znaków towarowych nie budzi to wątpliwości – z rejestrów wynika co zostało przez spółkę zarejestrowane, a z przepisów wynikają skutki rejestracji. W przepisach określono też minimalne postanowienia umów licencyjnych, a także zasady rozstrzygania kwestii przez strony nieuregulowanych. Na przykład, jeśli strony nie postanowią wyraźnie, że licencja ma charakter wyłączny, to jest ona licencją niewyłączną [1]. To daje stronom pewność czym jest łączący je stosunek prawny. Uzupełnieniem umowy licencyjnej mogą być umowy dotyczące kwestii mających pośredni wpływ na pozytywny odbiór marki przez klientów – dostęp licencjobiorcy do know-how wytwarzania produktów lub rekrutacji i szkolenia pracowników, licencja na oprogramowanie służące do świadczenia usługi oraz wsparcie w jego konfiguracji i obsłudze, dostęp do sprawdzonych podwykonawców lub dostawców podzespołów itp.

Zawarcie umowy licencyjnej ma też korzyści dla licencjobiorcy. Przede wszystkim licencja może zostać wpisana do rejestru znaków towarowych, licencjobiorcy będzie więc łatwiej wykazać, że faktycznie nim jest. Poza tym, generalnie licencjobiorca może samodzielnie wystąpić z powództwem o naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy. Jest to przydatne zwłaszcza w konfiguracjach międzynarodowych, gdy licencjodawca i licencjodawca mają siedziby w innych państwach, działają na tamtejszych rynkach i każdorazowe angażowanie licencjodawcy w lokalne spory jest czasochłonne. Zwłaszcza, że nieraz kluczowe jest szybkie podjęcie działań przedsądowych np. wysłanie listu ostrzegawczego albo złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia tymczasowego. Zorganizowanie odpowiednich działań na poziomie międzynarodowym, nawet w ramach jednej grupy spółek, potrafi istotnie spowolnić podejmowanie odpowiednich działań.

Jeżeli spółka nie zarejestrowała znaku towarowego, można skonstruować umowę „na wzór” umowy licencyjnej, której przedmiotem będzie korzystanie z niezarejestrowanego oznaczenia lub oznaczenia jako utworu w rozumieniu przepisów PrAut. Te dwa rozwiązania mają wyraźne słabości w porównaniu z umową licencyjną:

  • problemem umowy dotyczącej korzystania z niezarejestrowanego oznaczenia, napisanej „na wzór” umowy licencyjnej jest z natury rzeczy nieprzysługiwanie „licencjodawcy” prawa do korzystania z oznaczenia będącego przedmiotem umowy. To rodzi po stronie licencjobiorcy wyższe ryzyko czy reakcja na ewentualne działania konkurentów, oparta na przepisach ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, będzie skuteczna. Dodatkowa wątpliwość powstaje przy rozpoczynaniu działalności gospodarczej na kolejnych terytoriach. Zarejestrowanie znaku towarowego może wyprzedzać rozpoczęcie działalności gospodarczej z tym znakiem. W przypadku oznaczeń niezarejestrowanych muszą one najpierw być faktyczne używane na danym terytorium – zasadniczo dopiero wtedy używanie tego oznaczenia przez konkurenta może być czynem nieuczciwej konkurencji. Jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie nie ma klarownej cezury, kiedy taki stan jest osiągnięty – porównywalnej z datą zgłoszenia znaku towarowego lub udzielenia prawa ochronnego;
  • umowa licencyjna na korzystanie z utworu, której postanowienia są w dużej mierze narzucane przepisami PrAut służy korzystaniu z utworów „jako takich” – ich kopiowania i rozpowszechniania – a nie oznaczeń nakładanych na towary lub usługi. Zakres tej licencji z natury rzeczy nie będzie więc dopasowany do specyfiki współpracy, licencjodawca zamierza sprzedawać towary z nałożonym znakiem towarowym a nie logotypy, do których przyczepiono towary. Co więcej, przedmiotem takiej umowy nie mogą być oznaczenia niebędące utworami, czyli zwłaszcza słowa i slogany.

Opieranie zarządzania marką na takich umowach może być szczególnie nieefektywne, gdy będzie się na nią składało całe portfolio oznaczeń i współpraca z kilkunastoma czy kilkudziesięcioma partnerami na wielu różnych rynkach.

Łatwiejsza wycena marki

Wspomniane wcześniej skonkretyzowanie marki w nośniku jakim jest prawo ochronne ułatwia też jej wycenę. Istotą cennej marki jest jej pozytywne postrzeganie przez klientów. Dla spółki te skojarzenia mają przełożenie na sytuację rynkową pod warunkiem, że spółka pozostaje jedynym podmiotem na rynku, który kontroluje budowę i korzystanie z marki. Prawną wyłączność korzystania z oznaczeń dotyczących marki zapewnia dopiero prawo lub prawa ochronne. Jest to w dodatku wyłączność, której granice są ustalone w przepisach prawa oraz identyczne dla wszystkich znaków towarowych. Taka standaryzacja zasad ochrony upraszcza wycenę znaku towarowego, a docelowo całej marki, zwłaszcza gdy spółka prowadzi pod daną marką działalność na więcej niż jednym rynku i z wykorzystaniem więcej niż jednego znaku towarowego.

Zresztą znak towarowy może mieć niemałą wartość nawet w przypadku, gdy nie dotyczy rozpoznawalnej lub „cennej” marki. Będzie tak chociażby w przypadku, gdy znak jest słowem lub zwrotem atrakcyjnym dla danego towaru lub usługi i upłynęło już kilka lat od zarejestrowania znaku [2]. Niektóre prawa ochronne na znaki towarowe mogą z upływem czasu nabierać wartości jak niezgorsze wina. Jednak inaczej niż zdecydowana większość win prawa ochronne na znaki towarowe mogą trwać wiecznie nie tracąc na jakości. Prawa ochronne mogą być przedłużane na kolejne dziesięcioletnie okresy [3]. Szwajcarska spółka Georg Fischer AG zarejestrowała w Urzędzie Patentowym RP swój pierwszy znak w roku 1918 (R.000118), a następnie jego nieco odświeżoną wersję w 1980 (R.058393). Obydwa prawa ochronne obowiązują do dzisiaj.

Znak towarowy – niezależny od spółki

Prawo ochronne na znak towarowy jest składnikiem majątku spółki. Po wcześniejszej wycenie można to prawo amortyzować, może być ono również przedmiotem zastawu, ustanowienie zastawu rejestrowego wpisuje się do rejestru znaków towarowych. Poza tym, tak jak wszystkie majątkowe prawa własności intelektualnej, prawo ochronne na znak towarowy jest prawem zbywalnym. Spółka może więc wnieść to prawo jako aport do innej spółki albo sprzedać je innemu podmiotowi. W poprzednim wpisie zaznaczyliśmy, iż prawa ochronne można uzyskiwać odrębnie dla różnych terytoriów. Poszczególne prawa ochronne dotyczą tego samego znaku, ale są od siebie niezależne. Spółka mogłaby więc część takich znaków sprzedać, a część zachować.

Zbywalność odróżnia prawo na znak towarowy od firmy, pod którą działa przedsiębiorca. Ta ostatnia nie może być zbyta i dlatego warto, żeby firma spółki różniła się od znaku towarowego [4]. Przykładowo, „BLIK” (R.285340) to słowny znak towarowy należący do podmiotu działającego po firmą „Polski Standard Płatności Spółka Akcyjna”.  Jeżeli firma i znak towarowy będą identyczne, to zbycie tego drugiego będzie wymagało dodatkowo zmiany firmy, co oznacza konieczność zmiany umowy spółki, zarejestrowania zmiany w rejestrze przedsiębiorców, aktualizacji wszystkich dokumentów używanych przez spółkę, rezygnacji z dotychczasowych nazw domen internetowych spółki, powiadomienia wszystkich kontrahentów, banków, urzędów etc. Zbycie prawa ochronnego wymaga podjęcia działań tylko w odniesieniu do tej części przedsiębiorstwa spółki, która odpowiadała za towary lub usługi oferowane pod znakiem np. cesji umów rejestracji nazw domen internetowych tylko dla nazw domen identycznych ze znakiem.

Jak kancelaria spcg może Państwu pomóc?

  • doradzimy Państwu przy tworzeniu strategii ochrony marki, zwłaszcza przy wyborze oznaczeń wartych zgłoszenia jako znaki towarowe;
  • opracujemy wzór umowy licencyjnej zawierający np. różne warianty współpracy z licencjobiorcami. W razie potrzeby przygotujemy też kompleksowe umowy o współpracę, franchisingowe, które będą uzgadniały także inne aspekty współpracy poza udzieleniem licencji;
  • przygotujemy spółkę do badania due diligence lub przeprowadzimy takie badanie spółki – z uwzględnieniem portfolio znaków towarowych;
  • wynegocjujemy dla Państwa postanowienia umowy licencyjnej z krajowymi lub zagranicznymi licencjodawcami;
  • będziemy koordynowali działania spółki oraz licencjobiorców dochodzących ochrony znaków towarowych spółki w innych państwach.

Przypisy:

[1] Art. 76 ust. 4 PrWłPrzem.

[2] Ryzyko unieważnienia prawa ochronnego jest już wtedy dość niskie.

[3] Niezależnie od przedłużania prawa ochronnego znak powinien być używany w obrocie w sposób rzeczywisty. Jeśli tak nie będzie, to dowolna osoba może wnieść o stwierdzenie wygaśnięcia prawa ochronnego w całości lub w części.

[4] Art. 43(9) §1, art. 43(7) KC.

Napisz do autora:

dr Marcin Balicki SPCG

dr Marcin Balicki

adwokat
Counsel

1. Po co spółce znak towarowy ?

1. Po co spółce znak towarowy ?

Czytaj: 7 min

Znak towarowy komunikuje, że towar lub usługa pochodzi od danego przedsiębiorcy – na przykład od spółki a nie od jej konkurenta. Pochodzenie towaru może jednak przecież komunikować każda nazwa albo grafika (oznaczenie) na opakowaniu, także niebędące znakiem towarowym. Po co więc przeznaczać czas i pieniądze na zgłoszenie już używanego oznaczenia jako znaku towarowego?

Korzyści z formalności

Prawo ochronne na znak towarowy powstaje po wydaniu decyzji przez urząd patentowy właściwy dla terytorium danego kraju lub, wyjątkowo, organizacji [1]. I tak dla terytorium Polski jest to Urząd Patentowy RP, a dla terytorium Unii Europejskiej jest to Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej [2]. Otrzymanie prawa ochronnego poprzedza więc wypełnienie i złożenie wniosku, wniesienie opłaty, ograniczone sprawdzenie zgłoszenia przez urząd a czasem korespondencja z urzędem, zwłaszcza dotycząca modyfikacji wykazu towarów. W niektórych przypadkach urząd może odmówić udzielenia prawa ochronnego np. ze względu na brak zdolności odróżniającej znaku, użycie w znaku określonego symbolu, takiego jak symbol Rzeczypospolitej Polskiej czy Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża.

Te formalności mają bardzo istotną zaletę – w razie udzielenia prawa ochronnego ich efektem jest wydanie świadectwa ochronnego oraz wpis do rejestru znaków towarowych prowadzonego przez dany urząd. Wpis w rejestrze zawiera m.in. przedstawienie znaku, numer prawa ochronnego, wykaz towarów i dane uprawnionego. Domniemywa się, że wpisy w rejestrach są prawdziwe i każdemu znana jest ich treść. Z treści rejestrów wynika więc, że oznaczenie jest chronione i kto jest uprawnionym. Dzięki temu uprawnionemu znacznie łatwiej jest przeciwdziałać bezprawnemu korzystaniu ze znaku. Ma to znaczenie zwłaszcza dla korzystania z procedur platform sprzedażowych i portali społecznościowych, np. do usuwania kont podszywających się pod oficjalny profil spółki i usuwania ofert podrobionych towarów. Podobnie jest w przypadku współpracy uprawnionego z Policją, organami celno-skarbowymi, a także przy prowadzeniu postępowań sądowych. W toku tych ostatnich wystarczy, że powód (uprawniony) powoła się na decyzję urzędu patentowego, nie musi on w inny sposób udowadniać, że znak towarowy jest chroniony. Mniejsza liczba faktów do uprawdopodobnienia może też ułatwić i przyśpieszyć podjęcie przez sąd decyzji o wydaniu tymczasowego zabezpieczenia [3].

Oczywiście powołanie się na ochronę wynikającą z innych rodzajów praw własności intelektualnej albo na popełnienie przez konkurenta czynu nieuczciwej konkurencji również może zakończyć się sukcesem, ale przeważnie wymaga od uprawnionego więcej zachodu. Przykładowo, oznaczenie graficzne użyte przez konkurenta spółki może być utworem chronionym prawem autorskim. Spółka musi jednak każdorazowo wykazać, że oznaczenie faktycznie jest utworem (spełnia warunki określone w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) oraz że nabyła majątkowe prawa autorskie do tego utworu od osoby fizycznej, która go stworzyła.

Konkurenci muszą trzymać się na dystans

Znak towarowy jest dedykowanym narzędziem prawnym do ochrony oznaczeń towarów i usług. Podstawowym celem stosowania tego narzędzia jest zapobieganie pomyłkom wśród klientów – klient, który mniej więcej zapamiętał znak nie powinien mieć problemów z odróżnieniem go od innych oznaczeń na towarach na półce, w sklepie internetowym, czy wśród aplikacji w sklepie na smartfonie. Dlatego zakres ochrony jest skonstruowany tak, żeby uprawniony mógł sprzeciwić się używaniu przez konkurentów nie tylko oznaczeń identycznych, ale także tych podobnych – dla identycznych lub podobnych towarów lub usług. Jest to kluczowe nie tylko w walce ze sprzedażą podrobionych towarów, ale także upodabnianiem nazw usług.

Inne narzędzia prawne, które przynajmniej pośrednio dotyczą oznaczeń, mogą albo nie pozwolić na osiągnięcie takiego celu albo osiągnięcie go będzie trudniejsze. Te narzędzia prawne to zwłaszcza przepisy prawa autorskiego oraz przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – zaletą obydwu z nich jest brak konieczności podejmowania żadnych formalnych działań, takich jak zgłoszenie znaku towarowego. Ich wady są następujące:

  • prawa autorskie powstają do utworów. Utworem może być logotyp (słowo i elementy graficzne), logo (same elementy graficzne), ale nie będzie nim pojedyncze słowo ani fraza np. slogan reklamowy. Po drugie, podstawowym celem ochrony prawnoautorskiej jest zapobieganie bezprawnemu korzystaniu z utworów lub ich twórczych fragmentów. Jeśli więc logotyp składa się z nazwy oraz charakterystycznej grafiki, to wykorzystanie samej nazwy nie będzie naruszało praw autorskich. Bardzo prawdopodobne, że również użycie podobnej grafiki, bez bezpośredniego przejęcia żadnego elementu, nie będzie stanowiło naruszenia [4]. Za ilustrację może posłużyć poniższy przykład wygranego sporu o naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy, gdzie raczej nie doszło do naruszenia praw autorskich [5].

"Cykl
Po trzecie, powstanie praw autorskich nie wymaga podjęcia żadnych formalnych kroków, ale w rezultacie nie powstają też żadne oficjalne dokumenty potwierdzające istnienie ochrony – takie jak świadectwo ochronne dla znaku towarowego. Każdorazowo trzeba więc udowadniać, że prawa autorskie powstały, czyli, że znak jest utworem, i zostały prawidłowo nabyte przez spółkę.

  • czynem nieuczciwej konkurencji jest m.in. takie oznaczenie towarów lub usług, które może wprowadzić klientów w błąd co do ich pochodzenia. Przepisy te pełnią więc zbliżoną funkcję co ochrona znaków towarowych. Podobnie jak w przypadku ochrony praw autorskich przepisy te wymagają włożenia przez spółkę dużo większego wysiłku w wykazanie swoich racji w toku prowadzenia sporu. Przede wszystkim faktu i historii używania spornego oznaczenia, a także – w każdym przypadku – ryzyka wprowadzenia klientów w błąd.

Uprawniony ze znaku towarowego nie musi tego robić. Ponadto, w sytuacjach najbardziej problematycznych i wymagających szybkiej reakcji, czyli kiedy konkurent uprawnionego ze znaku używa identycznego oznaczenia dla identycznych towarów i usług ryzyko wprowadzenia klientów w błąd jest „domniemane”.

Używanie przez konkurenta podobnego oznaczenia nie oznacza zawsze nieuczciwych zamiarów. Może on uważać, że obydwa oznaczenia wystarczająco różnią się od siebie. Spółka może uważać inaczej i mocniejszych argumentów przekonywania do własnego zdania dają znaki towarowe.

Najlepszą obroną jest… sprawdzenie przeciwnika

Zanim zapadnie decyzja o wybraniu dla towaru lub usługi określonego oznaczenia należy oczywiście przeglądnąć, czy takiego oznaczenia używają inne spółki, szczególnie konkurenci [6] – np. na stronach internetowych, w portalach społecznościowych, w punktach sprzedaży, na opakowaniach. Dodatkowo ważne jest sprawdzenie w rejestrach urzędów patentowych, czy konkurenci nie zgłosili podobnych oznaczeń jako znaków towarowych, a jeśli tak, to dla jakich terytoriów i towarów – jednym słowem, przeprowadzenie trademark clearance [7].

Nieraz jednak w toku postępowania zgłoszeniowego ujawniają się konflikty, które były trudne do wykrycia podczas trademark clearance. Dlaczego? Zgłoszenie znaku towarowego jest publikowane w rejestrach urzędów patentowych a urzędy powiadamiają uprawnionych o wpłynięciu zgłoszenia znaku podobnego do ich znaków towarowych. Konkurenci mogą więc zareagować – sprzeciwić się zgłoszeniu, co może uniemożliwić rejestrację znaku. Jednym z zaskakujących przykładów z naszej praktyki było sprzeciwienie się rejestracji znaku dla lokalnej szkoły tańca przez… zagraniczny koncern prasowy.

Zakończenie sporu zainicjowanego sprzeciwem może być polubowne i polegać choćby na modyfikacji wykazu towarów, zgłoszeniu zmodyfikowanego znaku towarowego np. z nieco inną grafiką lub dodatkowym elementem słownym bądź graficznym. Szczegółowe uzgodnienia można zawrzeć w umowie o koegzystencji znaków towarowych zawartej z konkurentem. Tak zakończyła się sprawa wspomnianej wcześniej szkoły tańca. Z drugiej strony, jeżeli stanowisko przeciwnika jest nieprzekonujące, to spółka ma okazję bronić swoich racji jeszcze w postępowaniu zgłoszeniowym. Jeśli urząd patentowy oddali sprzeciw a uzasadnienie decyzji będzie przekonujące, to można ostrożnie założyć, że ochrona tego znaku ma dobre perspektywy. Konkurent może się oczywiście odwołać od takiej decyzji, ale wymaga to od niego dalszego zaangażowania i ponoszenia kosztów bez gwarancji powodzenia. Trzeba mieć też na uwadze, że zgłaszanie sprzeciwów nie jest obowiązkowe – konkurent może dopiero po udzieleniu ochrony wystąpić z wnioskiem o unieważnienie prawa ochronnego ze względu na kolizję z jego wcześniejszym znakiem. Okres, kiedy można to zrobić, jest jednak ograniczony do pięciu lat odkąd uprawniony ze znaku wcześniejszego dowiedział się o używaniu znaku późniejszego [8].

Niezależnie od tego, czy stanowisko wnoszącego sprzeciw jest zasadne, przeważnie lepiej jest dowiedzieć się o istnieniu konfliktu wcześniej niż później. Dlatego znaki towarowe nieraz zgłasza się z wyprzedzeniem – przed oficjalną premierą towaru lub usługi i rozpoczęciem akcji promocyjnej. Pozwala to spółce wybrać strategię postępowania zanim dalsze środki zostaną zainwestowane np. w promocję nowego oznaczenia. Można też najpierw zgłosić znak w postaci słownej, a dopiero później w postaci słowno-graficznej. W razie potrzeby łatwiej jest zmienić grafikę niż nazwę towaru, a poza tym ostateczna postać grafiki przeważnie powstaje później niż nazwa.

W przypadku oznaczeń używanych w obrocie, ale niezgłaszanych jako znaki towarowe szansa na wykrycie potencjalnego konfliktu jest mniejsza. Konkurent dowie się o używaniu oznaczenia dopiero, kiedy towar lub usługa będzie dostępna na rynku albo przynajmniej oficjalnie zapowiedziana. Rozwiązanie sporu o korzystanie z tego oznaczenia będzie mogło nastąpić w postępowaniu sądowym, a to przeważnie będzie trwało dłużej niż postępowanie sprzeciwowe w toku zgłaszania znaku towarowego.

Podsumowanie

Wydanie przez Urząd Patentowy RP, inny urząd krajowy (np. niemiecki, brytyjski) lub EUIPO decyzji co do zgłoszenia znaku towarowego trwa obecnie kilka miesięcy, postępowania zgłoszeniowe prowadzi się elektronicznie, a opłaty administracyjne nie są wysokie. Przewaga znaków towarowych nad innymi sposobami ochrony oznaczeń używanych przez spółkę jest naszym zdaniem bardzo duża.


Jak zespół naszej kancelarii może Państwu pomóc w omawianym zakresie?

  • przeprowadzimy trademark clearance i przedstawimy rekomendacje co do zgłoszenia danego oznaczenia jako znaku towarowego albo wyboru najlepszego spośród tych oznaczeń, które rozważa spółka;
  • doradzimy przy tworzeniu wykazu towarów i usług, będziemy reprezentować spółkę w postępowaniu zgłoszeniowym, w tym w korespondencji z urzędem patentowym;
  • w razie zgłoszenia sprzeciwu przez uprawnionego ze znaku wcześniejszego będziemy w imieniu spółki rozmawiać ze zgłaszającym sprzeciw i bronić stanowiska spółki w postępowaniu zgłoszeniowym;
  • po uzyskaniu przez spółkę prawa ochronnego będziemy podejmować działania przeciwko podmiotom bezprawnie z niego korzystającym.

 

Przypisy:

[1] Pewnym wyjątkiem jest znak towarowy powszechnie znany, uprawniony do takiego znaku może m.in. pomimo braku rejestracji żądać zaprzestania używania znaku identycznego lub podobnego w odniesieniu do towarów identycznych lub podobnych, gdy używanie takie może wprowadzać odbiorców w błąd co do pochodzenia towaru. Art. 301 PrWłPrzem.

[2] Szerzej na temat zgłaszania znaków towarowych na różnych terytoriach będziemy pisać w kolejnych wpisach.

[3] Tymczasowe zabezpieczenie może polegać zwłaszcza na czasowym zakazaniu podejmowania działań, które w ocenie uprawnionego stanowią naruszenie jego praw np. zakazy oferowania i wprowadzania do obrotu towarów z podrobionym znakiem towarowym na czas trwania postępowania.

[4] Oczywiście każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny, naruszeniem praw autorskich może być chociażby bezprawne rozpowszechnianie tzw. opracowania, czyli nieraz dalece przerobionej wersji oryginalnego utworu (art. 2 ust.

[5] Przykład sporu podaje za https://csnews.com/7-eleven-wins-trademark-infringement-suit-vs-super-7-store [dostęp: 18.07.2025 r.].

[6] W tekście skupiamy się na konkurentach, ponieważ w ich przypadku ryzyko sporu jest wyższe. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy spór powstaje między podmiotami, które bezpośrednio ze sobą nie konkurują.

[7] Niezależnie od analiz dokonywanych przez samego zgłaszającego Urząd Patentowy sporządza zawiadomienie o istnieniu identycznych lub podobnych znaków towarowych z wcześniejszym pierwszeństwem, przeznaczonych do oznaczania takich samych lub podobnych towarów i przekazuje je zgłaszającemu. Przy czym zawiadomienie to ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest wiążące. Art. 146(1) ust. 6 PrWłPrzem.

[8] Art. 165 ust. 1 PrWłPrzem, art. 61 ust. 1 Rozporządzenia 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej.

Napisz do autora:

dr Marcin Balicki SPCG

dr Marcin Balicki

adwokat
Counsel

SPCG for FinTech (cz. 4) – Nabywanie praw do IP tworzonego dla instytucji finansowej przez zewnętrznych dostawców

SPCG for FinTech (cz. 4) – Nabywanie praw do IP tworzonego dla instytucji finansowej przez zewnętrznych dostawców

Czytaj: 4 min

Poprzedni wpis z cyklu SPCG for FinTech dotyczył nabywania przez instytucję finansową praw do IP tworzonego przez wewnętrzne zespoły. Tym razem skupiamy się na IP nabywanym przez instytucję finansową od zewnętrznych dostawców, a więc na przypadkach, gdy instytucja finansowa nie korzysta z ustawowych ułatwień nabywania praw od osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę.

W niektórych przypadkach nabycie IP od osób trzecich jest bardziej efektywne niż tworzenie go wewnątrz organizacji, zwłaszcza, gdy chodzi o oprogramowanie. Zewnętrzny dostawca może posiadać pracowników o kompetencjach, których w ramach instytucji finansowej jeszcze nie udało się wykształcić albo ich wykształcanie nie jest celowe (specjaliści o wąskich kompetencjach) – tacy pracownicy mogą zostać delegowani do instytucji finansowej w ramach body/team leasingu. Zewnętrzny dostawca może też dysponować gotowym produktem (off the shelf) lub dopiero stworzyć produkt na zamówienie instytucji finansowej – jednak szybciej niż w przypadku, gdyby instytucja chciała stworzyć go samodzielnie. W każdym z tych przypadków absolutnie kluczowe jest precyzyjne ustalenie, na jakich dokładnie zasadach instytucja finansowa będzie z pozyskanego IP korzystać. Czy będzie to licencja, czy nabycie IP oraz jak szeroki zakres będzie miała instytucja finansowa w używaniu kupionego produktu np. rozwijanie go na własną rękę.

Umowy z zewnętrznymi dostawcami

Zasady nabywania praw własności intelektualnej od zewnętrznych dostawców, na przykład software house’u, są analogiczne jak od osób współpracujących z instytucją finansową na podstawie innej umowy niż umowy o pracę (np. umowa zlecenia lub umowa o dzieło). Konieczne jest więc sprecyzowanie materiałów, do których prawa zostaną przeniesione (mogą być one określone w załączniku do umowy lub we właściwych zamówieniach) i zakresu przeniesienia praw – przedmiotowego (wyraża się on przez tzw. pola eksploatacji) oraz terytorialnego. Poza przeniesieniem praw do materiałów dostarczonych przez dostawcę należy też ustalić, czy instytucja finansowa będzie mogła wprowadzać do nich zmiany, a jeśli tak to w jakim zakresie. Przykładowo, zmiany w oprogramowaniu mogą ograniczać się do usuwania błędów, polegać na jego rozbudowie lub wręcz budowie kolejnych wersji programu na bazie wersji dostarczonej przez dostawcę. O ile przeniesienie na instytucję finansową praw do materiałów tworzonych na jej zamówienie przeważnie nie będzie budziło wątpliwości, to przed zawarciem umowy organizacja powinna jeszcze ustalić, czy dostawca będzie na potrzeby współpracy korzystał z wcześniej stworzonego przez siebie IP (tzw. background / existing IP). Rozstrzygnięcie tej kwestii ma szczególne znaczenie w przypadku, gdyby background IP miało zostać włączone do zamówionego rozwiązania, a nie jedynie stanowić narzędzie do jego stworzenia. Takie IP co do zasady pozostaje przy dostawcy (prawa nie są przenoszone na zamawiającego), więc potencjalnie może ograniczać swobodę instytucji w korzystaniu z zamówionego rozwiązania.

Podobnie jak w przypadku usługodawcy świadczącego body- lub team- leasing, także zewnętrzny dostawca powinien na żądanie instytucji finansowej, udostępnić do wglądu umowy z osobami, które faktycznie będą pisały zamówione oprogramowanie. Instytucja finansowa nie nabędzie od dostawcy praw własności intelektualnej w szerszym zakresie niż ten ostatni nabył je od twórców programu. Jednolite zasady przenoszenie praw na dostawcę a następnie na instytucję finansową powinny obejmować wszystkie osoby, które na przestrzeni realizacji projektu będą oddelegowane do zespołu pracującego dla wspomnianej instytucji.

Istotną kwestią umów z zewnętrznymi dostawcami jest odpowiedzialność za wady prawne dostarczonych materiałów np. oprogramowania. Instytucja finansowa ma bardzo ograniczone możliwości ustalenia, czy dostawca faktycznie – tak jak twierdzi – dysponuje pełnią majątkowych praw autorskich do utworów wykonanych w ramach współpracy. Tymczasem, jeśli instytucja będzie z takich materiałów, choćby nieświadomie korzystała, to i tak ponosi odpowiedzialność prawną. Osoba trzecia może domagać się od instytucji finansowej co najmniej zaniechania korzystania z materiałów, do których instytucja nie nabyła całości praw autorskich. W praktyce może to oznaczać przynajmniej czasowe zaprzestanie świadczenia klientom określonych usług i konieczność przeznaczenia środków na szybką „podmianę” spornych elementów na inne (o ile jest to w ogóle możliwe). Umowa powinna więc określać zarówno zasady przystąpienia przez dostawcę do ewentualnego postępowania przeciwko instytucji finansowej, naprawienia szkody, ale też zastąpienia spornych elementów innymi.

Należy też zwrócić uwagę na zasady korzystania z materiałów, do których dostawca „świadomie” nie ma praw autorskich, w szczególności oprogramowania typu open source oraz standardowego oprogramowania licencjonowanego przez osoby trzecie (np. Oracle). Użycie takiego oprogramowania w ramach projektu powinno być ewidencjonowane przez dostawcę a jego zestawienie przekazane instytucji finansowej. Oprogramowanie typu open source jest co do zasady licencjonowane nieodpłatnie przez jego autora (licencja nie jest udzielana przez dostawcę, ale bezpośrednio przez autora programu), ale niektóre licencje open source są w ograniczonym stopniu przydatne dla projektów komercyjnych (np. zakaz komercyjnego użycia, zakaz wprowadzania zmian) albo zawierają postanowienia zobowiązujące do rozpowszechniania programów bazujących na oprogramowaniu open source na takiej samej licencji (tzw. klauzula copyleft). Z kolei w przypadku standardowego oprogramowania dostarczanego przez osoby trzecie ważna może się okazać wysokość wynagrodzenia – rekomendowane jest potwierdzenie, czy będzie je uiszczała instytucja finansowa czy dostawca. Oprogramowanie open source bywa też problematyczne pod kątem bezpieczeństwa (zwłaszcza w przypadku tzw. linkowania dynamicznego). Posługiwanie się materiałami osób trzecich jest standardem w przypadku agencji reklamowych. Są to zarówno materiały z różnego typu baz zdjęć i filmów, ale też materiały, których status należy dopiero potwierdzić (np. fakt wygaśnięcia praw autorskich do fotografii). W umowie dotyczącej akcji marketingowych usług finansowych opartych na rozwiązania FinTech należy więc sprecyzować przynajmniej obowiązek pozyskiwania przez agencję licencji o określonym zakresie.

Body/team leasing

W codziennej pracy wewnętrznych zespołów pracownicy zatrudnieni bezpośrednio przez instytucję finansową oraz osoby delegowane przez usługodawcę świadczącego usług body- bądź team- leasingu mogą wydawać się nieodróżnialne. Z punktu widzenia nabycia IP przez instytucję finansową są to jednak dwie zupełnie różne kategorie pracowników. Do osób zatrudnianych przez usługodawcę stosuje się oczywiście przedstawione w poprzednim wpisie zasady nabywania praw własności intelektualnej, ale działają one na linii pracownik-usługodawca a nie pracownik-instytucja. Prawa do własności intelektualnej stworzonej przez taką osobę muszą być więc najpierw nabyte przez usługodawcę a następnie przeniesione na instytucję finansową. Podmiot świadczący body- lub team- leasing jest więc z punktu widzenia instytucji finansowej, zewnętrznym dostawcą. Zakres przeniesienia przez niego praw na instytucję nie może być oczywiście węższy niż zakres nabycia tych praw przez usługodawcę. Dlatego rekomendowane jest zobowiązanie usługodawcy do uwzględniania w umowach z pracownikami klauzul przeniesienia praw własności intelektualnej o treści zaproponowanej przez instytucję (o ile to możliwe) oraz zapewnienie instytucji finansowej wglądu w treść tych umów.

Tworzenie, nabywanie oraz korzystanie z IP ściśle wiąże się z rozwiązaniami podatkowymi, które w swoich założeniach mają promować tworzenie innowacyjnych rozwiązań technologicznych przez przedsiębiorców. Nie ma znaczenia, czy te rozwiązania będą służyły świadczeniu usług finansowych, czy też innym celom, stąd również instytucje finansowe mogą z nich korzystać.

W następnym artykule z cyklu SPCG for FinTech opiszemy zasady stosowania 50% kosztów uzyskiwania przychodów, ulgi badawczo-rozwojowej oraz ulgi IP BOX.

 

Napisz do autora:

dr Marcin Balicki SPCG

dr Marcin Balicki

adwokat
Counsel

SPCG for FinTech (cz. 3) – Nabywanie praw do IP tworzonego wewnętrznie dla instytucji finansowej

SPCG for FinTech (cz. 3) – Nabywanie praw do IP tworzonego wewnętrznie dla instytucji finansowej

Czytaj: 4 min

We wcześniejszym wpisie z cyklu spcg for FinTech – Jakie IP powstaje w ramach projektów FinTech – przybliżaliśmy rodzaje IP, jakie powstaje w związku z realizacją projektów FinTech. Natomiast w tym artykule wyjaśnimy, jak uporządkować i „zautomatyzować” nabywanie przez instytucję finansową praw do tego IP, aby uniknąć powstania luk prawnych.

W przypadku skomplikowanych, długoletnich projektów lub bieżącej ich obsługi wkłady poszczególnych pracowników mogą być trudne do uchwycenia – zwłaszcza, gdy trzeba ustalić rolę danego pracownika po upływie kilkunastu miesięcy bądź kilku lat. Kolejne komplikacje rodzi rotacja w zespołach – skontaktowanie się z byłym pracownikiem i nabycie od niego „brakujących” praw własności intelektualnej często jest bardzo trudne. Dlatego rekomendujemy zmapowanie działów i stanowisk związanych z tworzeniem dla instytucji finansowej kluczowego IP a następnie wprowadzenie procedur i wzorów dokumentów tworzących system możliwie bezobsługowego i pełnego nabywania IP powstającego w ramach instytucji. Taki system będzie oczywiście opierał się mechanizmach już obecnych w obowiązujących przepisach, te mechanizmy opisujemy niżej.

Przede wszystkim, nabywanie praw własności intelektualnej do materiałów stworzonych przez zespół wewnętrzny będzie się różniło w zależności od tego, na podstawie jakiej umowy dana osoba współpracuje z instytucją finansową oraz jakie dobro materialne stworzyła. W każdym przypadku prawo przewiduje ułatwienia dla instytucji finansowej w nabywaniu praw do materiałów stworzonych przez współpracownika, ale zakres tych ułatwień będzie różny. Można wyróżnić trzy sytuacje:

  • programy komputerowe stworzone w ramach stosunku pracy;
  • inne niż programy komputerowe utwory chronione prawem autorskim stworzone w ramach stosunku pracy;
  • dobra własności przemysłowej stworzone na ramach stosunku pracy albo współpracy opartej na innych podstawach.

Ustawodawca preferuje zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, czemu daje wyraz w przepisach ułatwiających przejście z pracownika na pracodawcę praw autorskich do utworów stworzonych w ramach wykonywania obowiązków pracowniczych. Nabycie tych praw następuje z mocy prawa i ma charakter „automatyczny” albo „półautomatyczny”.

W przypadku dóbr własności przemysłowej takiego rozróżnienia ustawodawca nie wprowadza – nabycie praw własności przemysłowej następuje z mocy prawa i jest „automatyczne” niezależnie od tego, jaka umowa stanowi podstawę współpracy, może to być również umowa zlecenia lub umowa o dzieło.

Niezależnie od tego, na jakiej podstawie prawnej oparta jest współpraca między instytucją finansową a pracownikiem/współpracownikiem, nabycie praw przez instytucję obejmuje materiały stworzone w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z takiej umowy. W przypadku, gdy zakres obowiązków nie został w umowie określony, wskazówką może być charakter stanowiska pracy lub polecenie przełożonego. Fakt stworzenia jakiegoś materiału przez pracownika w godzinach pracy i na sprzęcie udostępnionym przez instytucję finansową nie oznacza automatycznie, że został on stworzony w związku z wykonywaniem obowiązków pracowniczych. Pracownik mógł po prostu realizować prywatny projekt naruszając tym samym swoje zobowiązania względem pracodawcy. Jednym słowem, pracownik poniesie konsekwencje naruszenia obowiązków pracowniczych, ale prawa własności intelektualnej do takiego materiału nie przejdą na instytucję finansową.

Osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę

Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron. Jeżeli pracodawca nie zawiadomi twórcy w terminie sześciu miesięcy od dostarczenia utworu o jego nieprzyjęciu lub uzależnieniu przyjęcia od dokonania określonych zmian w wyznaczonym terminie, uważa się, że utwór został przyjęty bez zastrzeżeń [1]. Pracownik i pracodawca mogą doprecyzować zasady nabywania praw autorskich przez pracodawcę, ale w „granicach rozsądku”, gdyż zmiany niekorzystne dla pracownika mogą zostać uznane za nieskuteczne. Istotnym doprecyzowaniem może być zwłaszcza wyraźne określenie celu umowy o pracę i potwierdzenia przez strony, że ich intencją jest, aby pracodawca nabywał autorskie prawa majątkowe w możliwie najszerszym zakresie. W umowie o pracę można też wymienić pola eksploatacji, na jakich pracodawca będzie mógł korzystać z utworów pracowniczych a także uregulować przejście prawa zezwalania na wykonywanie praw zależnych.

Rekomendujemy wdrożenie procedury rejestrowania prac kluczowych pracowników kreatywnych np. programistów, projektantów systemów IP, marketingowców i potwierdzania przyjęcia efektów ich pracy przez instytucję finansową. Taka procedura jest nie tylko zalecana, ale konieczna w przypadku korzystania przez pracowników z 50% kosztów uzyskania przychodów („50% KUP”). Dobrym rozwiązaniem jest również skrócenie okresu na potwierdzenie przez instytucję przyjęcia utworu pracowniczego lub nawet rozważenie przesunięcia chwili nabycia praw autorskich na chwilę ustalenia utworu.

W przypadku utworów stanowiących programy komputerowe sytuacja pracodawcy jest jeszcze bardziej korzystna. Mianowicie, o ile umowa nie stanowi inaczej prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy. Nie ma więc potrzeby dokonywania przez pracodawcę „przyjęcia” utworu ani precyzowania pól eksploatacji, na których pracodawca uzyskał prawa autorskie – pracodawca nabywa te prawa „w pełni”. Z tym „błogosławieństwem” wiąże się dość nieoczekiwana „klątwa” w postaci utrudnień związanych z wdrożeniem rozliczenia 50% KUP, co wyjaśnimy szerzej we wpisie poświęconym podatkowym aspektom korzystania z IP.

Osoby współpracujące na podstawie innej umowy niż umowy o pracę

Biorąc pod uwagę, że zwłaszcza wielu programistów, jest zainteresowanych współpracą w oparciu nie o umowę o pracę, ale relację B2B (np. umowa o stałą współpracę), nabywanie praw autorskich do utworów stworzonych przez takich współpracowników trzeba rozwiązać inaczej. Dla takiego modelu współpracy ustawa o prawie autorskim nie przewiduje żadnych ułatwień i przejście praw autorskich, zakres tego przejścia i zasady, na jakich ono nastąpi, muszą być wyraźnie uzgodnione w umowie. Zasady są w tym przypadku takie same, jak przy nabywaniu praw autorskich od „zewnętrznych” dostawców np. od innej spółki. Przede wszystkim umowa obejmująca przeniesienie praw autorskich musi być umową zawartą na piśmie pod rygorem nieważności, precyzować zakres przeniesienia praw autorskich (pola eksploatacji, przeniesienie prawa zezwalania na wykonywanie praw zależnych, terytoria, na których nastąpi przeniesienie praw etc.). Tutaj nie ma jednak znaczenia czy utwory, do których instytucja finansowa będzie nabywała prawa, będą programami komputerowymi czy nie. Również dla takiego modelu współpracy zalecane jest ewidencjonowanie utworów stworzonych przez danego współpracownika, a przynajmniej projektów, w których uczestniczył. W razie braku ewidencji mogą się zrodzić wątpliwości, czy określony utwór został rzeczywiście wykonany w związku z wykonywaniem obowiązków z tej umowy np. współpracownik jest zdania, że określony program komputerowy miał być wykonany na podstawie odrębnej umowy i w zamian za odrębne wynagrodzenie.

Czasem nawet najlepszy zespół wewnętrzny potrzebuje wsparcia specjalistów z zewnątrz np. spółek doradczych lub software house’ów. Zwłaszcza, gdy na pewnym etapie projektu niezbędne są bardzo wąskie, specjalistyczne kompetencje. Innym razem, zlecenie zewnętrznemu dostawcy realizacji całości projektu jest rozwiązaniem optymalnym. W kolejnym artykule z cyklu SPCG for FinTech zwrócimy uwagę na kluczowe kwestie nabywania przez instytucję finansową IP właśnie od takich podmiotów.

Przypisy:

[1] Pracodawca i pracownik mogą ustalić inny termin niż 6 miesięcy np. krótszy.

 

Napisz do autorów:

dr Marcin Balicki SPCG

dr Marcin Balicki

adwokat
Counsel

Piotr Piotrowski

adwokat
Associate

Pin It on Pinterest